Sam sobie „zarejestrował” naczepę

Kierowcę uczestniczącego wczoraj w kolizji drogowej na A4 w Katowicach i kierowany przez niego zespół pojazdów skontrolowali wezwani przez policjantów inspektorzy. Kierowca nie był winny kolizji, ale można powiedzieć, że zdarzenie to otwarło „puszkę Pandory”. Inspektorzy i policjanci stwierdzili bowiem wiele naruszeń związanych z wykonywanym przez kierowcę przewozem. Okazało się między innymi, że ciągnięta przez ciągnik siodłowy naczepa-laweta nie jest jeszcze dopuszczona do ruchu w kraju, a kierowca sam ją sobie „zarejestrował” przy pomocy tablicy z numerami z innej naczepy-wywrotki. Kwota grożących przewoźnikowi kar i mandatów nałożonych na kierowcę przekroczyła 10 tys. zł.

Kolizja, w której niewielkich szkód doznał ciągnik siodłowy, okazała się dla kierowcy i organizatora przewozu brzemienna w skutki. Pracownik jednego z lubuskich przedsiębiorców przewoził na lawecie zakupiony właśnie przez firmę ciągnik siodłowy. Na miejscu zdarzenia zjawili się policjanci oraz zawiadomieni przez nich śląscy inspektorzy. Stwierdzono, że naczepa o widniejącym na tablicy rejestracyjnej numerze nie posiada ważnego przeglądu, jednakże system CEPiK wskazywał, że ten numer rejestracyjny przypisany jest do wywrotki, nie do lawety. Dalsze oględziny potwierdziły, że widniejący na naczepie numer rejestracyjny przypisany jest do innego pojazdu. Wskutek dalszych czynności kontrolnych ustalono, że kontrolowana laweta co prawda posiada ważne badania techniczne, ale nie została jeszcze urzędowo zarejestrowana. Kierowca postanowił więc rozwiązać problem za pomocą „dzikiego” dopuszczenia do ruchu i przełożył tablicę z innej naczepy. Wskutek tego zabiegu kierowca otrzymał mandat karny wysokości 1000 zł. Niestety nie był to koniec problemów lubuskiego kierowcy. Inspektorzy stwierdzili bowiem, że jego szef użyczył mu swojej karty do tachografu, a ten aktywnie z niej korzystał, próbując ukryć znaczne przekroczenia norm czasu pracy. Po zliczeniu faktycznego czasu jazdy stwierdzono, że kierowca poprzedniego dnia przekroczył dopuszczalny czas jazdy bez wymaganej 45-minutowej przerwy aż o prawie 2,5 godziny! Kierowca nie okazał też czterech wymaganych dokumentów poświadczających fakt nieprowadzenia pojazdów, oraz dokumentu wskazującego, że posiada wymagane szkolenie okresowe kierowcy. Na koniec inspektorzy sprawdzając ważność legalizacji tachografu wykryli, że dokonano wymiany opon ciągnika siodłowego na ogumienie o innym rozmiarze niż to, w które wyposażony był pojazd w trakcie ostatniego sprawdzenia tachografu. Skutkowało to uznaniem tej legalizacji za nieważną.

Za stwierdzone naruszenia przedsiębiorcy grozi kara w kwocie ponad 7 tys. zł. W sprawie nałożenia tej kary będzie prowadzone postępowanie administracyjne. Kierowcę ukarano natomiast mandatami karnymi na łączną na kwotę 3200 zł. Zespół pojazdów przeprowadzono na najbliższy parking i zakazano używania naczepy do czasu urzędowego dopuszczenia jej do ruchu, czyli wydania dowodu rejestracyjnego lub pozwolenia czasowego.

Data publikacji: 20.09.2019