200 km w nieco ponad godzinę? Czeski kierowca ciężarówki z dziurawą pamięcią.

Na pytanie jak to możliwe, aby ponad 200 kilometrów po polskich i czeskich drogach pokonać pojazdem ciężarowym w 70 minut inspektorzy usłyszeli odpowiedź: „nie wiem, nie pamiętam”. Oczywiście z tak zawrotną prędkością żaden pojazd ciężarowy z pewnością się nie poruszał, więc prawdziwym pytaniem było: dlaczego brakuje wszystkich zapisów tachografu z tego przejazdu. Żmudne dochodzenie do prawdy dało jednak rezultat, bo pod naporem faktów i zgromadzonych dowodów kierowca przypomniał sobie, że jechał wówczas z otwartym tachografem i dlatego część trasy nie została zarejestrowana na wykresówce. Takie oszukiwanie kosztować będzie kierowcę i jego firmę łącznie prawie 6 tys. zł.

W sobotę 7 września 2019 r. przy drodze krajowej nr 1 w Siewierzu inspektorzy z Katowic i z Częstochowy wykonywali rutynowe kontrole pojazdów ciężarowych. Jeden z zatrzymanych pojazdów z firmy z kraju naszego południowego sąsiada miał uszkodzoną jedną z opon, a kontrola ładowni ujawniła z kolei, że ładunek nie był dostatecznie dobrze zamocowany pasami. Jednak największą uwagę kontrolujących przykuła jedna z wykresówek kierowcy, jaką okazał do kontroli. Dokumentować miała ona czas pracy kierowcy w jednym z sierpniowych dni. Zapisy na niej wskazywały, że kierowca wykonał trasę z Częstochowy do bazy swojej firmy w Czechach, czyli ponad 200 km, a w tym czasie tachograf zarejestrował raptem 70 minut jazdy. Kierowca skonfrontowany z takimi faktami twierdził, że nie wie i nie pamięta co się wówczas działo, bo było to dawno – prawie 3 tygodnie temu. W czasie kiedy kierowca zmieniał w naczepie koło z uszkodzoną oponą, oraz mocował dodatkowe pasy na przewożonym ładunku, inspektorzy przeprowadzili małe śledztwo. Udało im się znaleźć potwierdzenie, że pojazd wówczas opuścił nasz kraj jadąc autostradą A1, i że miało to miejsce w czasie, gdy tachograf nie zapisywał już niczego na okazanej, feralnej wykresówce. Skonfrontowanie kierowcy z nowymi faktami najwidoczniej odblokowało jego pamięć, bo przypomniał sobie, że wówczas po kilkugodzinnym postoju jechał z otwartym tachografem, czyli nie rejestrując swoich aktywności na wykresówce.

Kierowcę ukarano mandatami, a na przewoźnika nałożono obowiązek uiszczenia kaucji na poczet przyszłej kary, która może zostać nałożona po przeprowadzeniu stosownego postępowania administracyjnego. Mandaty i kaucja opiewały łącznie na kwotę 5700 zł.

Data publikacji: 10.09.2019