Kopia to nie oryginał, „osobówka” to nie taxi

Zamiast oryginału posiadał jedynie ksero wypisu z licencji. Obywatel Ukrainy wykonywał przewóz osób w imieniu polskiego przedsiębiorcy, nie zostając wyposażonym w wymagany dokument. Ponadto skontrolowany przewóz pojazdem osobowym nie spełniał warunków opisanych w ustawie o transporcie drogowym. Pasażerka potwierdziła, iż zamówiła ten przewóz poprzez aplikację w smartfonie. Jak pokazała piątkowa kontrola przewoźnicy wykonujący takie zlecenia transportowe nadal nie przestrzegają obowiązujących przepisów. Mandaty dostają też zatrudniani kierowcy.

W ubiegły piątek, późnym popołudniem, patrolujący ulice Katowic inspektorzy zwracali szczególną uwagę na przewozy osób realizowane samochodami osobowymi. Na jednej z głównych ulic śląskiej stolicy zauważyli białą Fabię, do której wsiadała kobieta. Sytuacja ta wyglądała właśnie tak, jak by ktoś zabierał z ulicy pasażera. Inspektorzy postanowili sprawdzić ten pojazd i jechali za nim do momentu, gdy kobieta wysiadła. Przeczucie ich nie myliło – byli właśnie świadkami zarobkowego przewozu osób samochodem osobowym.

Po wylegitymowaniu się inspektorzy przystąpili do kontroli. Pasażerka potwierdziła, iż zamówiła właśnie przewóz poprzez aplikację zainstalowaną w swoim telefonie. Kierowca, którym okazał się być obywatel Ukrainy, również potwierdził, że wykonuje przewozy zamawiane poprzez smartfona. Ustalono, że kierowca pracuje dla polskiego przedsiębiorcy, który wyposażył go jedynie w kserokopię swojej licencji. Pojazd z kolei był własnością polskiego znajomego kontrolowanego Ukraińca. Wobec ustalonego stanu faktycznego inspektorzy nie mieli dobrych wieści dla kierowcy i zatrudniającej go firmy, gdyż stwierdzono dwa naruszenia obowiązujących przepisów: kierowca nie posiadał oryginału wypisu z licencji, a skontrolowany przewóz był wykonywany pojazdem niespełniającym kryterium konstrukcyjnego określonego w art. 18 ust. 4a ustawy o transporcie drogowym. Na kierowcę nałożono mandaty na kwotę 700 zł, które mężczyzna musiał zapłacić na miejscu. Przewoźnikowi grozi z kolei kara 8500 zł, a osobie zarządzającej w tej firmie transportem – 500 zł.

Była to kolejna tego typu kontrola pokazująca, że zyskujące ciągłą popularność przewozy zamawiane poprzez smartfonowe aplikacje, wciąż są realizowane z naruszaniem obowiązujących przepisów, a więc stanowią nieuczciwą konkurencję. Przedsiębiorcy je wykonujący ponoszą mniejsze koszty swojej działalności nie stosując się do wymogów ustawy o transporcie drogowym, a do tego częstokroć nie przekazują współpracującym z nimi kierowcom – wymaganych oryginałów dokumentów, za co kierowcy muszą płacić mandaty.

26.08.2019