Użył karty innego kierowcy. Wpadł w „debiucie”.

Kierowca, który przywiózł ładunek z Niemiec do Polski, wpadł niemal na gorącym uczynku. Chciał „wirtualnie” wydłużyć swój dopuszczalny czas pracy tak, aby móc po rozładunku w Gliwicach wykonać jeszcze w tym samym dniu dodatkowe przewozy. Użył więc do zafałszowania zapisów tachografu – karty innego kierowcy. Na nic mu się to zdało, gdyż natknął się na kontrolę śląskich „krokodylków”.

Tuż przed godziną 9 rano w dniu 23 stycznia 2019 r. patrol wykonujący czynności kontrolne na parkingu za bramkami autostrady A-4 w Gliwicach (Żernica) zatrzymał do kontroli pojazd polskiego przewoźnika. Kierowca pojazdu zdołał być już na rozładunku w Gliwicach, by później natknąć się na kontrolę. Inspektorzy odczytali dane z tachografu i karty kierowcy by sprawdzić normy czasu pracy kierowcy. Odkryli wówczas, że przed rozładunkiem, przez dwie godziny, pomiędzy godz. 4:00 a 6:00, inny kierowca prowadził pojazd, poruszając się najwyraźniej autostradą, gdyż przebył w tym czasie ponad 160 km, po czym natychmiast – najwyraźniej – wysiadł. Następnie pojazd przejął kontrolowany kierowca, który jeździ nim regularnie na co dzień i jechał również tym pojazdem poprzedniego dnia z ładunkiem z Niemiec. Po rozładunku i przed zatrzymaniem do kontroli zdążył on przejechać zaledwie 19 km. Kierowca twierdził, że ten „kolega” też pracuje w tej samej firmie, dlatego prowadził jego ciężarówkę, a on w czasie tych dwóch godzin miał „odpoczynek”, co też zaznaczył odpowiednim zapisem na swojej karcie.

Doświadczeni inspektorzy nie dali jednak wiary w historię opowiedzianą przez kierowcę, gdyż oznaczałoby to, że kierowca w czasie odpoczynku przemieszczał się, co nie jest zgodne z przepisami (poza sytuacją towarzyszenia pojazdowi przewożonemu pociągiem lub na promie), a poza tym – taka organizacja pracy kierowców ma bardzo niewielkie uzasadnienie logiczne, nie mówiąc o ekonomicznym.

Wzięty w ogień szczegółowych pytań kierowca przyznał w końcu, że od pewnego czasu dysponuje kartą innego kierowcy i że to on jechał używając jej przez te 2 godziny wcześnie rano. Okazał tą kartę. Ku zdumieniu inspektorów okazało się, że ta dodatkowa karta poprzednio była używana…. w marcu 2018 r! Czyżby kierowca miał takiego pecha, że już na „nagrodę” zasłużył w swoim „debiucie”?

Efektem kontroli był mandat dla kierowcy w kwocie 2000 zł, oraz grożąca przewoźnikowi kara administracyjna w wysokości 3000 zł. Zatrzymano też kartę kierowcy, którą bezprawnie posługiwał się kierowca.