Białoruski kierowca używał cudzej karty do tachografu. On i jego szef nie uniknęli wysokiej kary.

Nałożeniem maksymalnej kary na przewoźnika i wielu mandatów na kierowcę zakończyła się kontrola białoruskiej ciężarówki. Kierowca notorycznie przekraczał normy w zakresie czasu prowadzenia, co próbował ukryć, używając cudzej karty do tachografu. Nieopatrznie okazał inspektorom dokumenty, które obaliły jego wersję wydarzeń.  

W dniu 12 września 2018 r. pełniący służbę na drodze krajowej nr 1 w Siewierzu inspektorzy zatrzymali do kontroli pojazd członowy, należący do białoruskiego przewoźnika, którym przewożono stal z Rosji do Słowacji. Kierowca okazał do kontroli dokumenty, w tym swoją kartę kierowcy. Dane zarejestrowane na tej karcie nie budziły żadnych zastrzeżeń. Jednak z danych w tachografie wynikało, że na przemian z kontrolowanym pojazd prowadził także inny kierowca. Z okazanych do kontroli dokumentów przewozowych inspektorzy wywnioskowali jednak, że w czasie, gdy pojazd rzekomo prowadził inny kierowca, załadunku dokonał właśnie kontrolowany. Białorusin przyznał się, że to on używał cudzej karty i wskazał wszystkie okresy prowadzenia pojazdu. Nielegalnie używanej karty nie było w pojeździe – kierowca wyjawił, że z uwagi na dociekliwość inspektorów transportu drogowego zasadą u jego pracodawcy jest, że takiej karty nie wwozi się do Polski, lecz zostawia w firmie.

Za używanie cudzej karty i popełnione naruszenia z czasu pracy białoruski przewoźnik zapłacił kaucję maksymalnej wysokości – 12 tysięcy złotych. Kierowca został ukarany mandatami karnymi na łączną kwotę ponad 8,5 tysiąca złotych. Do czasu odebrania odpoczynku zakazano mu dalszej jazdy.