JAZDA BEZ TRZYMANKI CZYLI DO WŁOCH I Z POWROTEM BEZ ODPOCZYNKU

W niedzielny poranek 27 sierpnia 2017 r. śląscy inspektorzy udali się na dworzec autobusowy komunikacji międzynarodowej aby zweryfikować, czy Polacy wypoczywający za granicą są bezpiecznie przywożeni do kraju.

Inspektorzy przeprowadzili między innymi kontrolę autobusu powracającego z pasażerami z wakacji we Włoszech. W wyniku podjętych czynności okazało się, że przez całą drogę w autobusie był trzech kierowców, którzy zmieniali się za kierownicą. Jeden z nich na widok inspektorów wmieszał się w tłum pasażerów i uciekł, pozostawiając swoje rzeczy osobiste w autobusie. Wkrótce okazało się, dlaczego: wszyscy trzej kierowcy, wśród których był sam prezes spółki wykonującej przewóz, rozpoczęli prowadzenie pojazdu w piątek 25 sierpnia po południu (o godzinie 17:28). Zawieźli oni grupę pasażerów do miejscowości Bibione we Włoszech, a następnie powrócili do kraju z inną grupą Polaków, kończących wakacje. Od momentu rozpoczęcia podróży w Polsce do momentu podjęcia kontroli przez ITD, o godzinie 08:23 w niedzielę, kierowcy odpoczywali zaledwie 2 godziny i 19 minut! Bez odpoczynku pracowali oni przez niemal 40 godzin, podczas gdy przepisy nakazują rozpoczęcie 9-godzinnego odpoczynku najpóźniej po 21 godzinach jazdy. Nie dopuszcza się przy tym, aby odpoczynek odbierany był podczas, gdy autobus jest w ruchu.

Naruszenia dotyczące czasu pracy, jak choćby skrócenie odpoczynku przez każdego z kierowców o niemal 7 godzin, czy przekroczenie dziennego czasu prowadzenia pojazdu, niewątpliwie świadczą o narażeniu pasażerów na niebezpieczeństwo. Nie były to jednak jedyne stwierdzone przez inspektorów nieprawidłowości. Wykryli oni również przypadki nierejestrowania przez kierowców swojej aktywności oraz to, że zainstalowany w autobusie tachograf nie spełniał wymogów dotyczących rejestracji. Na domiar złego oględziny stanu technicznego pojazdu wykazały nadmierne zużycie ogumienia.

Inspektorzy zatrzymali dowód rejestracyjny autobusu. Kierowcom zakazano dalszej jazdy, a po pasażerów dojeżdżających do okolicznych miejscowości przyjechał inny autobus z wypoczętym kierowcą. Jeden z kierowców, który uczestniczył w kontroli został ukarany mandatem karnym, drugi – prezes spółki – odmówił przyjęcia mandatu, decydując się na postępowanie  przed sądem. Jego los podzieli też kierowca, który uciekł przed inspektorami. W stosunku do przedsiębiorcy zostało wszczęte postępowanie administracyjne. Przewidywana kara wynosi niemal 20 tysięcy złotych, zatem znacznie przekracza ustawowy limit 10 tysięcy złotych, jakim może zostać ukarany przedsiębiorca w trakcie kontroli drogowej.

To jednak nie koniec konsekwencji, jakie poniesie przewoźnik, bowiem inspektorzy powzięli przypuszczenie, że taki sposób przewozu – wysyłanie w drogę jednej załogi, która jedzie do Włoch i z powrotem bez żadnego odpoczynku – praktykowany był przez całe wakacje. Oznacza to, że przewoźnik świadomie i z premedytacją narażał kolejne grupy pasażerów, w tym małe dzieci, na jazdę z bardzo przemęczoną załogą. Aby przyjrzeć się bliżej jego działaniom konieczna będzie kompleksowa kontrola w siedzibie tego przedsiębiorcy. Dlatego już w trakcie kontroli prezesowi spółki wykonującej przewóz zostało wręczone zawiadomienie o zamiarze podjęcia przez Śląskiego Wojewódzkiego Inspektora Transportu Drogowego kontroli, którą zostanie objęty szeroki zakres jego działań.